Odbiegając troszkę od głównego motywu tego bloga chciałbym zwrócić waszą uwagę na zbierające się na horyzoncie ciemne chmury. Nie chodzi mi bynajmniej o jakiś niewielki deszczyk lecz o prawdziwą nawałnice która nadciąga nad nasze głowy.
Dotychczas wszystko odbywało się spokojnie, to lokalne wichury i podtopienia. Niebawem jednak nadciągnie jednak prawdziwy kataklizm. W europie Włochy, za oceanem USA. To zapewne tylko wierzchołek góry machlojek i kreatywnej księgowości oraz życia ponad stan. Co będzie jak padną makarony i burgery? Przecież nie chodzi o to że pizza i bigmac będą kosztować 10 razy więcej. Chodzi o to że niebawem tony papieru zwane potocznie zielonymi oraz cud UE (w dużym stopniu przyczyna obecnego kryzysu) ojro będą się nadawały do tapetowania ścian i podcierania tyłka u kibelku. Po tym kryzysie nic nie będzie takie jak dawniej. Kto wie czy nie skończy się tak jak w XX wieku. Roboty publiczne i wojna, wspaniała szansa na odbudowę gospodarki i wyciągnięcie kraju z zapaści.
Wszystko skredytują zapewne szwajcarscy bankierzy którzy z minuty na minutę stają się bogatsi. Franek rośnie, może już niebawem do 5 zł za sztukę?? może więcej.
Oj chciało by się na koniec powiedzieć: "Przedziwne czasem sny się ma, 10 w skali Beauforta!"

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz